Instagram-iconpicasa_btn facebook_btn yt_btn

BIP

godlobip logo

Wirtualna wycieczka po Most bisexual porn is made by small production companies rather than the major studios. The actual height of the giantess within the fantasy may vary depending on the individual. Yuri female homosexual hentai. Irrespective of the legal or social view of pornography, it has been used in a number of contexts. Many fantasies include the macrophile shrinking before a normal sized woman or keeping his or her normal height while the partner grows in size. Two women tapegagged and cuffed to iron bars Bondage and Discipline are two aspects of BDSM that do not seem to relate to each other because of the type of activities involved, but they have conceptual similarities, and that is why they appear jointly. Commenting on why there are not as many female macrophiles, psychologist Helen Friedman theorized that because women in most societies already view men as dominant and powerful, there no need for them to fantasize about it. The name is a reference to gonzo journalism, in which the reporter is part of the event taking place. Throughout history, women have not had the same freedom or independence to pursue homosexual relationships as men, but neither have they met the same harsh punishment as homosexual men in some societies. The most common type of erotic spanking is administered on the bare buttocks, but can also be combined with bondage, in order to heighten sexual arousal and feelings of helplessness. Some aspects of the research community distinguish between female ejaculation and what is colloquially known as squirting or gushing. This industry employs thousands of performers along with support and production staff. Both sexes sometimes apply lubricating substances to intensify milf porno sensation. The use of the word creampie to describe such scenes originated in U. Yaoi is anime or manga that features gay males . The existence of such content in commercially available pornography is widely considered an urban legend. A sex party is a gathering at which sexual activity takes place. szkole

spacer

Warmińsko-mazurska strefa matematyczna

wmzawody

Galeria zdjęć

Galeria - przyciski

do_galerii_btn

Pogoda na najbliższe dni roku szkolnego

Główna Międzynrodowe wymiany młodzieży Była wizyta, była rewizyta, czyli uczniowie z II Liceum Ogólnokształcącego w Rosji

 

 
 
Nasza szkoła  wspólnie ze  szkołą MBOU "Szkołą Przyszłości"1 w Bolszom Isakowie  w okresie od 1.10.2014 do 14.11.2014 realizowała projekt wymiany młodzieżowej w ramach konkursu ogłoszonego i współfinansowanego przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia w Warszawie.
Tematem wspólnie realizowanego projektu była Przyroda Polski i Rosji oraz metody jej ochrony, 
Jego celem -  przede wszystkim nawiązanie, rozwój i utrzymanie trwałych kontaktów pomiędzy nami, a kolegami i koleżankami z rosyjskiej szkoły, biorącymi udział w przedsięwzięciu. Zależało nam na zbudowaniu  więzi na bazie wspólnych zainteresowań naturą i  jej ochroną. Chcieliśmy poznać dziedzictwo naturalne  na obszarach krajów i regionów, z których pochodzimy,  uświadomić  sobie  korzyści płynące z posiadania takich obszarów na swoim terenie. Chcieliśmy po prostu poznać siebie – swoje szkoły, język, przyzwyczajenia, kulturę, obalić stereotypy.
 
Nasz projekt wymyślili i opracowali nasi nauczyciele, członkowie Stowarzyszenia na Rzecz Wspierania Edukacji Młodzieży „Inicjatywa”.  Nauczyciele rosyjscy rozbudowali go o  podtytuł 
Dwa kraje, dwa języki – przyroda i młodzież jedna (Przyroda nie zna granic) [Две страны, два языка – природа и молодежь одна  ( Природа не знает границ)],
 
 Z danych dostępnych na stronie Centrum wynika, że na  konkurs wpłynęły 92 wnioski:
15 pozostawiono bez rozpoznania z powodów formalnych,
77 skierowano do Komisji Konkursowej,
21 dofinansowano, w tym nasz na sumę 37 000 zł. Koszt projektu to 48 242,1 zł.
 
Czas przeznaczony na realizację zamknięto w okresie trwał od 1 października 2014 r. do 30 listopada 2014r. Uwzględnia zarówno 2 wyjazdy młodzieży, jak organizację i podsumowanie, formalne zamknięcie przedsięwzięcia.
W wyjazdowych wymianach  wzięło udział 19  uczniów + 4 opiekunów ze strony polskiej i 20 uczniów i 2 opiekunów ze strony rosyjskiej oraz tłumacz. Towarzyszyli nam zainteresowani uczniowie spoza projektu. Realizacja nie byłaby możliwa bez wsparcia Starosty Powiatu Ełk, Krzysztofa Piłata, nauczycieli, rodziców oraz całej społeczności obu szkół. 
 
W ramach projektu odbyły się dwie wizyty: w Polsce, w Ełku w dniach 1. 10.2014 – 14.102014 i w Rosji, w Bolszom Isakowie w dniach 7.11.2014 – 11.11.2014r. 
 
1. 10.2014 –14.102014
 
Dzień 1. Przyjazd młodzieży rosyjskiej wraz z opiekunami  nastąpił  z lekkim opóźnieniem, w godzinach popołudniowych. Prezentacja, choć ciepła, była trochę oficjalna. Nie znaliśmy się, jak się okazało oni też. Byli uczniami  z jednej klasy, ale dopiero od września. Na wyjeździe poznawali się.  Poszliśmy na  spacer po Ełku .  Zatrzymywaliśmy się przy ważnych miejscach, Pomniku Sybiraków, Michała Kajki – lokalnego poety, Bibliotece im. Zofii Nasierowskiej. Opowiadaliśmy Rosjanom o nich. Byli naprawdę zaciekawieni, choć zmęczenie podróżą dawało im się we znaki. A to nie był jeszcze koniec dnia. Poszliśmy do szkoły na spotkanie  – Zapraszamy do naszego świata – czyli wszystkie odcienie barw ziemi w Ełku. Każdy dzień   projektu miał swoja nazwę, często intrygującą na tyle, by i plan na dany dzień był dla nas uczestników zagadką. Jak zwykle popisał się Samorząd, było dostojnie, ładnie, ale niekoniecznie zrozumiale. Rosjanie nie mówili po polsku. . Tłumacz tekstów, które  zdecydowaliśmy się dla uatrakcyjnienia połączyć z motywem miłości, by nie burzyć nastroju, nie dokonywał translacji na bieżąco. Udzielając wywiadu do radia5, Rosjanie  zwrócili uwagę na to, ale jednocześnie podkreślili, że program bardzo im się podobał. Na tyle, że  zdecydowali się wykonać  swój program artystyczny, Poprzebierali się w stroje, które przywieźli – zaśpiewali i zatańczyli, No i zaczęła się zabawa. Widzieliśmy, że  przyjechali ciekawi ludzie, że milo będzie ich poznać
Dzień 2. Kurs na naturę. Traperzy w Ełku – czyli   piesza wędrówka  szlakiem fauny i flory  dookoła Jeziora Ełckiego. Opiekunowie podzielili nas na 7 grup mieszanych, polsko – rosyjskich,  wręczyli teczki z materiałami do opracowania, przemyślenia i przedyskutowania podczas spaceru, wskazówki, na co zwracać uwagę  podczas pieszej wycieczki. Nie spiesząc się, szliśmy ulicami miasta, zatrzymując się między innymi   w Parku Miejskim, w lesie przy Osiedlu Grunwaldzkim, półwyspie przy MOS-ie. Rozpoznawaliśmy charakterystyczną i rzadką roślinność, ukształtowanie terenu.  Nie było łatwo – bariera językowa dala o sobie znać. Tłumacz, Internet w komórkach, skojarzenia – radziliśmy sobie jak mogliśmy, by skoordynować nasze działania w grupach, by zrozumieć siebie. Nie było łatwo, ale było przyjemnie. Pogoda  dopisała tego dnia, dzień wcześniej. Ełk wyglądał wyjątkowo pięknie we wszystkich barwach jesieni. Rosjanie widzieli w nim kurort, co wielokrotnie podkreślali. Pani Tatjana, opiekunka grupy rosyjskiej, otrzymała od przypadkowej mieszkanki Ełku, zaciekawionej tłumem młodzieży mówiącej po rosyjsku, niezwykły bukiet z jesiennych liści. Hitem tej części działań okazał się park linowy,  ładnie położony  -  przy samym brzegu jeziora  spodobał się naszym przyjaciołom. Po południu spotkaliśmy się  z nimi jeszcze raz. Porządkowanie notatek z wędrówki było okazją do doskonalenia języka również migowego. Trzeba było sobie radzić, ale było zabawnie.  Tego dnia postanowiliśmy obejrzeć siebie i to dosłownie. W ruch poszły pendrive’y – pokazywaliśmy filmy nagrane w szkołach i o szkołach, naszych miastach. Wypadliśmy dobrze, ale ich filmy były przedsmakiem tego, co nas czekało w Rosji. A co wieczorem? Na dodatek w sobotę? Wiadomo… Nadbrzeże jeziora, miasto nocą, integracja inaczej.
 
Dzień 3. Podczas wycieczki po Mazurach Szlakiem obszarów  chronionych, czyli polsko – rosyjskie Nature Shadowing byliśmy już zaprzyjaźnieni.  Nastroje były Ok., ale pogoda fatalna, albo mżyło, albo padało ( wtedy siedzieliśmy w autokarze). W autobusie pani Angelica Prakharevich dała nam  karty z tekstami i transkrypcją fonetyczną piosenek rosyjskich i polskich. Bez podkładu muzycznego nie do końca nam się udawało, a „My, Cyganie…” to jednak nie nasz repertuar. Lepiej wypadły „Kanikuły”. Pierwszy przystanek to Park Zdrojowy,  gdzie znajdują się czwarte w Polsce tężnie solankowe o długości 220m i wysokości 8m. Są  przepięknie położone, a teren wokół zagospodarowany, są atrakcje dla turystów. Nasi  partnerzy nawet skorzystali - wsiedli do bryczki, która uwiozła ich w nieznanym kierunku, ale wrócili – cali i zdrowi, ku uciesze wszystkich, a najbardziej swojej. Myśleli, że bryczka jedzie tylko w jednym kierunku i trzeba wracać pieszo. Tężnie na pewno zapamiętali. Podekscytowani rozrywkami, jakie zapewnia Puszcza Romnicka turystom, ochoczo wsiadali na wyciąg krzesełkowy na Piękną Górę. Już widzieli siebie na stokach narciarskich, snowboardowych.  Bieg  na orientację zafundowali sobie sami, zbiegając z góry. Część uczestników wolała widoki podziwiać z perspektywy wyciągu i wróciła tą samą drogą. Trzeba przyznać, że miejsce z obracającą  się restauracją to udana koncepcja  zagospodarowania sportowo – turystycznego terenu. Naszym gościom energii starczyło też na mosty w Stańczykach. Zdążyliśmy jeszcze wejść zanim się rozpadało..Dowiedzieliśmy się, że starszy  most, północny zbudowano w latach 1912-1914. I tylko nim jeździły pociągi. Drugi powstał po I wojnie światowej , pomiędzy 1923 a 1926). Dziś już nie są tak zdewastowane jak jeszcze kilka lat temu. Kształtem przypominają rzymskie akwedukty, wznoszą się na wysokości 32- 36 m nad poziomem Błędzianki. Mogliśmy się o tym przekonać, schodząc w dół rzeki. Niektórzy liczyli też, że skrócą sobie drogę do autokaru, idąc jej brzegiem. Niestety, trzeba było wejść z powrotem na mosty. Potem był Gołdap, pomnik I. Kanta. Tego samego, którego muzeum widzieliśmy później w Kaliningradzie. Jeszcze Suwałki, dawne miasto wojewódzkie. Miasto Konopnickiej i powrót do domu Na wieczór (po kolacji) już nic nie planowaliśmy. Wszyscy odczuwali zmęczenie, choć podczas drogi powrotnej chętnie graliśmy w gry ruchowe zaproponowane przez Anastazję Jurewną Szukinę, słuchała anegdot, np. na temat symboliki zwierząt.
Dzień 4.  Na ten dzień zaplanowano  warsztaty:  Animatorzy wolnego  czasu w naturze – łączą się (cz. 1 – druga miał być w Rosji ). Spędziliśmy go  na pracy w grupach – 1. krajoznawczo -  turystycznej – przygotowującej - Program wycieczki, eskapady, wypadu – Kurs na naturę. Traperzy w Ełku , 2. edytorskiej – przygotowującej  Poradnik turysty w obrazkach, 3. graficznej - przygotowującej alternatywny kodeks  znaków przyrodniczych z wykorzystaniem programów komputerowych 4. dziennikarskiej -  przygotowującej się do spotkania  z  radiowcami Radia Bayer. fm , piszącej scenariusz  audycji radiowej o pobycie  w Ełku. 5. artystycznej – udowadniającej, że rękodzieło może służyć ekologii. Najpierw był spacer wzdłuż promenady nad jeziorem ( to już chyba rytuał?) by dojść do Ełckiego Centrum Ekologicznego. Czy wiecie, że jeszcze w 1928 roku wskazywane jako wyjątkowo czyste? Dziś trzeba je napowietrzać  z uwagi na duży deficyt tlenu latem i występowanie siarkowodoru. Na jeziorze widać  dwa urządzenia.. Dzięki nim nastąpił wzrost tlenu w wodach, co wykazały badania fizyko-chemiczne..Tego dnia spotkaliśmy się też z leśniczym w trzecim pokoleniu, p. Waldemarem Pielą. Dowiedzieliśmy się  między innymi, że rozrzut kompleksów leśnych jest u nas bardzo duży i sięga około 75 km, że. duża powierzchnia lasów ochronnych w Nadleśnictwie wynika głównie z lokalizacji na jego terenie Ełku, że w naszych lasach najczęściej można spotkać sosnę. Co dalej tego dnia? Po południu można nas było usłyszeć w Radiu Bayer.fm. ( Mieliśmy pewne problemy techniczne, ale…). Misza, Edgar, Isa, Paulina i Adrian opowiadali o szkołach, sobie, o nas. Stres był duży, choć przygotowali się, pozapominali, o czym chcieli mówić. Rosjanie śmieli się z siebie po opuszczeniu budynku radia. Co jeszcze? W szkole można było zobaczyć wystawę naszych prac, wziąć udział razem z nami w  zabawie ekologicznej, m.in. wykorzystaliśmy papier toaletowy, w który my  i Rosjanie mieliśmy  najciekawiej i najoryginalniej ekologicznie ubrać swego przedstawiciela. Patriotyzm nakazuje stwierdzić, ze my byliśmy lepsi, ale gościnność, że partner wypadł znakomicie. Jednym słowem – remis. Potem , na kartach przypiętych do pleców uczestników  inni uczestnicy wymiany pisali, jak siebie zapamiętali – same miłe rzeczy. 
Dzień 5. Miej serce i patrzaj w naturę – Ostatni dzień pobytu Rosjan w Polsce był dniem wyjazdowym podwójnie, po pierwsze pojechaliśmy na  wycieczkę trasą  Ełk - Puszcza Borecka ( Wolisko z rezerwatem żubrów ) – częściowo wzdłuż rzek  Łaźna Struga  i Ełk  przez Giżycko, by jeszcze raz przyjrzeć się z bliska naturze,  po drugie – oni wyjechali do domu. Puszcza ma powierzchnię 230 km² . Jest niezwykle  atrakcyjna turystycznie, ale trudna – jak usłyszeliśmy -  rolniczo. Co zobaczyliśmy? Żubry. Mieliśmy szczęście  w tym okresie żubry przebywają na wolności i trudno je zobaczyć. Ciepła pogoda sprawiła, że żubry przebywały jeszcze w zagrodzie, a leśniczy zdecydował się je nam pokazać niejako poza sezonem. Zagroda pokazowa o powierzchni 7 hektarów z pomostem widokowym, na którym byliśmy,  działa na terenie byłego Ośrodka Hodowli Żubrów.  Są tu od 1956 r.. Dowiedzieliśmy się, że Nadleśnictwo Borki sprzedaje odstrzały eliminacyjne myśliwym, którzy płacą za nie dużo pieniędzy.  Oprowadzający nas leśniczy nie chciał podać żadnej  kwoty, zastrzegając się tajemnicą. Powiedział, że pieniądze uzyskane w ten sposób przeznaczane są na utrzymywanie stada żubrów. 
7.11.2014 – 11.11.2014r.
Dzień 1 (День 1) Zapraszamy do naszego świata – czyli rewizyta w  odcieniach barw ziemi rosyjskiej. Partnerzy spotkali się z nami przy Wisztynieckim Muzeum Historyczno-Ekologicznym, powstało w 2001 roku z inicjatywy grupy przyjaciół, w miejscowości Krasnolesie, mieści się w budynku dawnej szkoły; Tu zjedliśmy regionalny obiad zaserwowany przez właścicielkę pobliskiego pensjonatu. Kolejnym punktem była ekspedycja do Puszczy Rominckiej ( Czerwonego Lasu ) Tutaj można było zobaczyć, jak rodzi się rzeka i pić czystą wodę źródlaną ( nie próbowaliśmy).  Byliśmy też nad Rzeką Czerwoną – Krasnają, która już przed wojną nosiła dwie nazwy: Blinde i Rominte, a dziś po dwóch stronach granicy nazywa się Błędzianka i Krasnaja. W Tokariewce zobaczyliśmy  28-metrowy wiadukt czynnej linii kolejowej Niestierow-Krasnolesie. Konstrukcja przypomina mosty w Stańczykach. Wieczorem, ok. 19.00 czekało nas wspólne przygotowywanie posiłku. Szkoła ma własną, obok stołówki, w pełni wyposażoną kuchnię, w której uczniowie uczą się gotować.  Od tego dnia uczniami sztuki kucharskiej, kelnerskiej, ale też porządkowej staliśmy się wszyscy.
Dzień 2 (День 2)   Byliśmy   animatorami  wolnego  czasu w naturze – łączyliśmy  się  z nią. Była to kontynuacja działań podjętych w Polsce. Zapowiadał się pracowity i długi dzień, o tym świadczył suchy prowiant. Rano o 9.00 śniadanie wspólnie przygotowane, a potem w drogę na zajęcia w Kaliningradskim Ekocentrum „ Introducenty”, maraton po parku  i pracę w laboratorium. Ciekawe okazy dendroflory ( drzew i krzewów) zostały sprowadzone między innymi z Chin, Kanady, USA. Zadbano, aby uprawa gatunków obcego pochodzenia była możliwa. Najliczniejszą grupę stanowią tutaj  tuje, sosny, jałowce, świerki, jodły i berberysy. Jest też okaz Ginkgo Bilboa. Znajdują się tu okazy wpisane do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych. Co ciekawe, ukazała się po raz pierwszy w 1963 roku!  To publikowana przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN) lista zagrożonych wyginięciem gatunków organizmów. Niestety, ich zagrożenie to efekt działalności człowieka. Kolejnym punktem programu był ogród botaniczny. Towarzyszyła nam grupa uczniów zainteresowanych projektem i ich opiekunowie.  To nawet dziwne. Rosjanie mieli w tym czasie kanikuły, ale na spacer po ogrodzie wybrali się z nami chętnie. Nawet włączyli się do pracy w grupach. Ogród pewnie byłby piękniejszy latem, ale dobra pogoda cieszyła licznych spacerowiczów również z małymi dziećmi. Ma się wrażenie, że to nie tylko miejsce spacerowe, ale i edukacyjne. Podobnie, jak w naszym miejskim parku, i tu na drzewach i krzewach znajdują się  informacje o  nich.  Nawet z nudów jest co czytać. Samo miejsce jest jednak ciekawe. Podobnie jak miasto Kalininigrad, bo to w nim to Ekocentrum  i ten ogród. O mieście opowiadali nam Rosjanie, trochę po rosyjsku, trochę po angielsku. Miasto poznawaliśmy zza szyb autokaru, ale też zatrzymywaliśmy się przy niektórych obiektach, np. Królewskich Wrotach, Muzeum Jantaru). I tak upłynęło nam popołudnie. Po powrocie do szkoły partnerzy zaprosili nas na wieczór rosyjski. Zobaczyliśmy, że uczą się tu dzieci w różnym wieku. Od początku nauki angażuje się je do pracy w kołach zainteresowań. Każdy znajdzie coś dla siebie. Nam pokazali, jak  śpiewają muzykę narodową, tańczą na przykład ludowe tańce, uprawiają gimnastykę artystyczną.  To inna kultura…Byliśmy pod wrażeniem, ale większym niż nasi partnerzy. Mają to na co dzień, więc nie dziwimy się. Pewnie dlatego  na dyskotece tańczyli zupełnie coś innego. 
Dzień 3 (День 3) Szlakiem obszarów  chronionych, czyli rosyjsko – polskie Nature Shadowing. Tego dnia interesowały nas tereny chronione. Park Narodowy  Kurska Kosa. Towarzyszył nam Maxim G. Napreenko, wykładowca na Uniwersytecie im. E. Kanta, specjalista od mszaków, ekologii roślinności, zwłaszcza torfowisk; paleobotanik.   Poruszając się po Kosie, widzieliśmy wąski półwysep między Bałtykiem a Zatoką Kurońską, w najszerszym miejscu - w Nidzie, ma ok. 4 km, a w najwęższym, w turystycznej wiosce Lesnoj, przez którą przejeżdżaliśmy - 400 m.  W Królewskim Borze spotkaliśmy się z uczniami ze szkoły w Ribaczej, towarzyszyli nam przez cały dzień. Kolejni nowi znajomi. Byliśmy z nimi na wzgórzach Müllera i Efa. To ostatnie to największa wydma tutaj. Zimny wiatr i wilgoć nie pozwoliły cieszyć się  ich widokiem, ale sporo frajdy mieli niektórzy wspinając się na platformy widokowe. W szkole w Ribaczej  zobaczyliśmy inny świat. W Rosji są szkoły nowoczesne, duże i znakomicie wyposażone, ale też małe, ze starym sprzętem. Te małe szkoły są centrum życia lokalnych społeczności. Uczniowie w  krótkim programie  informacyjnym przedstawili nam projekty przyrodnicze realizowane w szkole na rzecz ochrony i ratowania Kosy, na której mieszkają,  podejmowane działania związane ze sprzątaniem…po turystach. My co roku sprzątamy dookoła Ełku. Też jest co. Wróciliśmy do szkoły w Bolszom Isakowie późno,  bo w Ribaczej  też pracowaliśmy w grupach. Był mały konkurs na logo projektu, legendę o tańczącym lesie. Wyjątkowe miejsce, drzewa z zielona korą,  powyginane w dziwaczne kształty, drewniane ścieżki  spacerowe pomiędzy nimi – to wszystko robiło wrażenie. Wczoraj była kolacja rosyjska, na ten dzień zapowiadaliśmy, że zrobimy kolację polską  – z szumnie zapowiadanej kolacji po polsku nic nie wyszło. Nie mieliśmy czasu ani sił na pieczenie szarlotki. Posiłek (m.in. z zestawu surówek, frytek, parówek) i tak  okazał się smakowity. Niestety, jak zwykle sprzątanie i zmywanie naczyń sprawiło, że po raz kolejny wróciliśmy późno do hotelu.
 
Dzień 4  (День 4) Bursztyn to symbol Kaliningradu, dlatego zajęcia tego dnia przebiegały pod hasłem Zoo w kawałkach bursztynu. Nie mogliśmy go nie zobaczyć. Pojechaliśmy do miasta Jantarnyj. Najpierw zwiedzaliśmy Muzeum Bursztynu, które jest przy  fabryce bursztynów, potem pojechaliśmy do  kopalni odkrywkowej, jednej  z dwu na półwyspie Sambijskim, na północ od Kaliningradu. To największa kopalnia bursztynu na świecie - 95 – 98 % całego wydobycia bursztynu w świecie Podziwialiśmy ją  z platformy widokowej. Przypomina ogromną dziurę w ziemi (kopalnia, nie platforma). Rosjanie szacują, że tutejsze złoże będzie eksploatowane jeszcze przez 90 lat. Potem w miejscu kopania pojawi się piasek, ziemia, częściowo tereny te zostaną zalane. Stworzy się nowy ekosystem. Na razie na  terenach już wyeksploatowanych roślinność rozsiewa się sama. Mieliśmy też możliwość wykopania bursztynu we własnym zakresie. Była piaskownica, w niej łopatki. Kopaliśmy zawzięcie, wielu wsiadało do autokaru z garściami pełnymi  drobnego bursztynu. Inni uczestnicy w tym czasie  przebierali się w stroje – kostiumy odsyłające do wieków dawnych, które można było znaleźć na platformie. Kolejni wchodzili do piramidy z jantaru, by pooddychać specyficznym powietrzem  i pomyśleć życzenie, by się spełniło. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Swietłogorska, znanego rosyjskiego kurortu. Miasto leży nad morzem, spacerowaliśmy nad jego brzegiem. Niektórzy wciąż szukali bursztynów. A w Kaliningradzie nareszcie czas wolny. Tu, w centrum Europa,  jedliśmy ogromne porcje wyjątkowo smacznych lodów. Na nic innego nie było stać. Drożyzna. Gdzie spędziliśmy wieczór? Zagadka dla uważnych czytających… W szkole. Co robiliśmy? Na pewno polską kolację. Były naleśniki, szarlotka Basi i dużo talerzy do zmywania dla Mateusza. Radził sobie, miał kilku pomocników. Kuchnia błyszczała. Projekt nie byłby projektem, gdyby nam  o tym nie przypomnieli opiekunowie. Znów zapędzili nas do pracy. Pani Tatjana tylko powtarzała:„Jutro konferencja”. Tak  i do hotelu wróciliśmy…………… późno. 
 
Dzień 5 (День 5)  Wreszcie  -  Okrągły stół, konferencja. Rosjanie ubrani elegancko, niektórzy w garniturach, Rosjanki stosownie do uroczystej okazji. Coś się szykowało, a my w dżinsach, getrach, bluzach,  swetrach i adidasach.  Co było robić? Czekała nas długa podróż. Wśród gości – dyrektor szkoły i inni nauczyciele,  młodzież z  ekologicznej NKO (Некоммерческая организация), zajmującej się problemami ekologii. Prezentowaliśmy wyniki projektu – były wystąpienia grup, opowiadania, prezentacje w PowerPoincie, Opiekunowie  przygotowali dyplomy uczestnictwa w projekcie. Rosjanie wręczali nam, my Rosjanom. Był to sprawdzian tego, jak żeśmy się poznali, czy zapamiętaliśmy swoje imiona i kto jest kim ( uczestnik, opiekun). Przed odjazdem do Polski jeszcze wspólnie zwiedziliśmy Muzeum Światowego Oceanu. Mogliśmy zobaczyć zacumowane przy nabrzeżu historycznym w Kaliningradzie znane statki i okręty, takie jak np. statek komunikacji kosmicznej Kosmonauta Wiktor Pacajew. To jedyny na świecie  tego rodzaju statek muzealny. Służył między innymi do  testowania statków kosmicznych. Nawet obecnie statek wykorzystywany jest do komunikacji z Międzynarodową Stacją Kosmiczną. W Muzeum oglądaliśmy też wyjątkową kolekcję korali i muszli oraz ryb. Na obrzeżach miasta Rosjanie wysiedli z autokaru i pożegnali się z nami. Do Ełku dotarliśmy przed 20.00. I to był formalny koniec projektu, ale od czego jest Facebook ?
 

 



© 2011 Zespół Szkół nr 2 im. K. K. Baczyńskiego w Ełku

realizacja: Infiniti Web Media

// //